We are the Champions – 6 runda SMT

Samochodowe Mistrzostwa Tychów przeszły do historii. W niedziele trzynastego października rozegrano finałową rundę. Nie dane było zawodnikom w tym sezonie rywalizować na mokrej nawierzchni. I tym razem po porannej mgle słońce oświetliło obiekt przy ulicy Oświęcimskiej.

Po fali krytyki organizator przygotował nowa konfigurację trasy. Byla szybka, techniczna tylko dlaczego tak krótka? Czołówka przejeżdżała ja poniżej pięciu minut jako suma czterech przejazdów.

Na starcie pojawiło się sześćdziesiąt jeden załóg. Start odbywał się parami co bardzo usprawnia realizacje zawodów. Nie inaczej było tym razem. Przed czternastą było już „po zawodach”.

Ponieważ liderowałem w klasie pierwszej, wystarczyło mi czwarte miejsce do zdobycia tytułu na koniec sezonu. Mimo ospałego początku udało mi się finiszować na najniższym stopniu podium. Przede mną zameldował się kierowca wściekle zielonego Swifta Gti – Damian Kostka z Marcinem Mąka, którzy ostatecznie zajęli trzecie miejsce w klasyfikacji rocznej. Zwycięzcami rundy i pierwszymi vice mistrzami sezonu została załoga Fiata Cinquecento Wojtek Honkisz/Małgorzata Opiłka.

W klasie do 1600ccm, nie pojawił sie na starcie mistrz – Sebastian Białkowski. Pod jego nieobecność zwycięstwo w klasie za kierownicą Mitsubishi Colta wywalczył Grzegorz Pudełko z Sebastianem Stabikiem. Za nim znalazł się Szymon Szymoniak ze Sławomirem Wiśniewiczem. Trzecie miejsce było udziałem Piotrka Dońca pilotowanego przez zwycięzcę klasy gości – Adriana Jurasza.

Najbardziej zacięta walka miała miejsce w klasie dwulitrówek. Za zdecydowanie najszybszą załogą Krzysztof Borowiecki/Krzysztof Pietruszka walka toczyła się dosłownie na żyletki. Trzy kolejne załogi dzieliło bowiem pięćdziesiąt siedem setnych sekundy. I tak na drugim miejscu znalazł Arek Pałosz z Marcinem Mąka – Peugeot 205 Gti, a  za nimi Damian Handzlik z Grzegorzem Paciorkiem w kolejnej generacji małego hatchbacka z lwem na masce.  O dużym pechu może mówić Dawid Grzebinoga, którego Civic odmówił posłuszeństwa na ostatniej próbie.

W najmocniejszej klasie tym razem bez niespodzianek czyli wygrana Witolda Biłka pilotowanego przez swojego syna. Podium uzupełnił Damian Nowak z Pawłem Ćwiękowskim oraz Maciej Olszewski z Piotrem Mullerem.

Nie sposób nie wspomnieć o starcie dwóch Fiatów 125p i Poloneza. Ubarwili swoimi maszynami zawody, a przejazdy pomarańczowego „Marakanta” wzbudzały ogromne zainteresowanie, czego dowodem może być prawie sto tysięcy wyświetleń filmu z jego przejazdu na YouTube.

Tego zdania wyraźnie nie podzielali włodarze zawodów, którzy wykluczyli go po trzecim przejeździe za niesportowe zachowanie. Chodziło o dogrzewanie opon na prostej pomiędzy PKC, a startem co uskuteczniała przynajmniej polowa zawodników. Dodatkowo zawodnik otrzymał bezpośrednią informację, że na imprezach AZT jest persona non grata.

klas po 6 smt 640

Jedna myśl na temat “We are the Champions – 6 runda SMT”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.