Spóźniona relacja z 4 rundy Samochodowych Mistrzostw Tychów

Tym razem emocje zaczęły się dla nas zaraz po badaniu kontrolnym, gdy wyszło, ze kwitek z OC stracił ważność, a gdzie jest nowy nie było wiadomo. Zaczęliśmy od próby odnalezienia potwierdzenia przelewu na koncie bankowym. Niestety nie udało się takowego znaleźć, więc zostało nam tylko jedno wyjście – jedziemy do domu i albo go znajdujemy albo nie mamy po co wracać. Na szczęście okazało się to pierwsze :)

W związku z całym zamieszaniem, nie poszliśmy na tradycyjny obchód trasy, a opisaliśmy ja podczas zapoznania.

Organizator przygotował cztery przejazdy, zawodnicy ruszali parami. Lista startowa pełna – ponad siedemdziesiąt załóg. W naszej klasie, pierwszej, do 1400ccm najwięcej bo aż dwadzieścia sześć.

Pierwszy przejazd jechaliśmy krótszym torem i poszedł w mojej ocenie bardzo dobrze. Po rozpytaniu o czasy kolegów wiedziałem juz, ze na seryjnej skrzyni uda się powalczyć o pudło w klasie.

Druga próba, czyli dłuższy wariant pierwszej poszedł podobnie. Nasz główny rywal, Wojtek odchodził nam jednak cały czas.

Podczas drugiej pętli udało nam się delikatnie poprawić czasy, jednak za mało by myśleć realnie o wygranej. Najważniejsze, że udało się uniknąć poważnych błędów (bo jakieś zawsze są ;) )

Na sam koniec również nie zabrakło poza sportowych emocji. Przed wjazdem na ostatni PKC, wjechał nam w kolejkę Zbyszek Matuszyk, który z kolei gonił się startując na dwa numery jednym autem. Pilot podał za późno kartę, nie zdążył by nawet wysiąść by zrobić to na czas i łapiemy spóźnienie, które oznaczało tylko jedno – porażkę. Nie startujemy pierwszy raz, znamy procedury, musielibyśmy przepychać się ze Zbyszkiem chcąc oddać kartę przed nim. Na panu ZSS nie robiło to jednak wrażenia, mimo iż tłumaczenie było w obecności Zbysia i sędziego z punktu PKC. Tak wiec w sporej niepewności czekaliśmy na wyniki, z kartką i długopisem w ręku, by w razie czego odwołać się pisemnie.

Na szczęście niepotrzebnie :) Tym razem radość z drugiej lokaty była ogromna, a do triumfującego drugi raz z rzędu Wojtka traciłem tylko niecałą sekundę na próbie. Po awarii przeniesienia napędu w Seicento Tomka, trzecie miejsce zajął Damian Suzuki Swiftem gti 4×4.

On-board

http://www.youtube.com/watch?v=YjG_frVsCww&feature=c4-overview&list=UUNm6EPUbiEisXxB50aDUyYA

Nagranie z zewnątrz

http://www.youtube.com/watch?v=Qy825Oa2TGA&feature=c4-overview&list=UUNm6EPUbiEisXxB50aDUyYA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.